sobota, 9 stycznia 2016

Specjalny pokaz w kinie!


Gdy tylko usłyszałam o specjalnym pokazie Sherlocka w kinach od razu w głowie miałam myśl: "Muszę tam być! Muszę zobaczyć ten odcinek pierwsza"! Nie myśląc za dużo zaczęłam szukać najbliższego kina z tym eventem. Na początku myślałam nad wyjazdem do Poznania, ale realny świat przezwyciężył moje marzenia. Rodzice nie puściliby mnie ze znajomymi w nocy na pokaz kinowy oddalony osiemdziesiąt kilometrów od domu! Zrezygnowana zaczęłam przeglądać stronki, gdzie ludzie cieszyli się, że będą mieli ten pokaz w swoim mieście. No tak zapomniałam dodać, że pokaz miał się odbyć tylko w 50 miejscach w Polsce? No, więc uzupełniam informacje. Po trzydziestu minutach smutnego błądzenia natrafiłam na informacje, że seans zostanie jednak puszczony także w moim mieście!
Bez zastanowienia napisałam do moich koleżanek mówiąc, że idziemy i nie ma nie. No i nie było nie. Bałam się, że biletów już nie będzie lub zostaną tylko dolne miejsca, a każdy mi przyzna, że nie ma nic gorszego niż siedzieć z podniesioną głową pod dziwnym kątem. Ku mojemu zdziwieniu zostało trochę miejsc, więc stwierdziłam, że zamawiam od razu dla naszej czwórki zamiast czekać do następnego dnia, by biec do kina.
Przez ponad tydzień czekałam z niecierpliwością na ten seans. A gdy już byłam w kinie nie mogłam uwierzyć, że to się naprawę dzieje. Siedząc w górnych rzędach wraz z przyjaciółkami zrozumiałam co czuły bohaterki książek - zakupoholiczki które usłyszały, że idą na zakupy.
Cały seans rozpoczęły znienawidzone przez wszystkich reklamy. Trwały dwadzieścia minut! No po co to! A najgorszy był zwiastun trwający ponad pięć minut! No przepraszam bardzo! Kto uczył tą osobę robić zwiastuny, żeby cały film streścić w jednym klipie! Czekałam tylko, aż podadzą zakończenie tego filmu, co się nie stało ;D . 
W końcu zaczął się film, a ja zaczęłam skakać na fotelu. Dziewczyny wcale mi się nie dziwiły, one też były ciekawe specjalnego odcina serialu, na który musiałyśmy czekać już dwa lata!
Z jednej strony jednak byłam zmartwiona, gdyż w tym specjalnym świątecznym/ noworocznym odcinku mieliśmy się przenieść znów do XIX w., czyli do czasów z książki. Przyzwyczaiłam się, że Gatiss i Mffat stworzyli serial, który dzieje się aktualnie, w XXIw., gdzie są telefony, internet itd., ale byłam też ciekawa, bo znając ich mogli stworzyć coś naprawdę szalonego.
Film rozpoczął się krótkim oprowadzeniem po Baker Street 221B przez Stevena Moffata. Opowiedział co zmienili by  scenografia wyglądała na wyciągniętą z Wiktoriańskiej Anglii.
Zmiany na pierwszy rzut oka nie były widoczne, lecz gdy Steven pokazywał wszystko krok po kroku i porównywał z serialem a książką, można było stwierdzić, że naprawdę się postarali.
Serial zaczął się jak zawsze skrótem poprzednich odcinków, ale uważam, że gdyby ktoś zaczynał swoją przygodę z tym serialem od tego odcinka to nie zrozumiał by za bardzo o co chodzi, bo jak sama nazwa wskazuje jest to odcinek zapowiadający kolejny sezon serialu. 
Ku mojemu zdziwieniu serial zaczął się podobnie do pierwszego odcinka serialu. Dr. Watson wraca po wojnie z Afganistanu i spotyka Mike'a Stamforda znajomego z uczelni. Mężczyzna po krótkiej rozmowie pyta Johna o to jakie ma plany i po tym jak doktor mu mówi o tym, że szuka mieszkania, informuje, że ma przyjaciela, który szuka współlokatora. Spotkanie Johna i Sherlocka jest takie same. Sherlock wyżywa się na trupie by zobaczyć po jakim czasie pojawią się siniaki.
Oboje postanawiają zamieszkać razem razem i tak stają się kompanami w rozwiązywaniu zagadek. Po po jakimś czasie Sherlock dostaje nową sprawę. Pewna panna młoda na balkonie najpierw strzelała do mężczyzn, a potem strzeliła sobie w głowę trafiając w mózg. Pewnie byłaby to nudna sprawa gdyby nie to, że ów panna młoda pojawiła się kilka dni później i na oczach ludzi pod zabija swojego męża. Tylko, że Sherlock wieży tylko swojemu umysłowi i temu co sam zobaczy, więc nie wierzy w ducha panny młodej. Postanawia przejść się kostnicy, gdzie spotykamy serialową Molly, która... Ma wąsy? No tak w tamtych czasach kobiety nie mogły pracować w takich miejscach.































Na początku myślałam, że będzie to odwzorowanie opowiadań Arthura Conan Doyle'a, tylko urozmaicone postaciami Benedicta i Martina, ale zdziwiłam się bardzo gdyż, odcinek zawierał różne elementy z książki, m.in.: pięć pestek pomarańczy. 
Mroczny klimat, mgła, ciemne sceny... Wszystko nadawało charakter samemu filmowi. Za każdym razem gdy zmieniali sceny i wlatywały one tak jak w prezentacji w power poincie, chciało mi się śmiać.
Nie chciałabym wam spojlerować całego odcinka, więc tutaj zatrzymam się z samą opowieścią. Jednak dodam też, że możecie zobaczyć też więcej postaci z serialu, które zostaną przedstawioną w innych stylizacjach, z dodatkowym owłosieniem lub kilogramami.  Nie zabraknie Mycrofta, Mary, Inspektora Lestrade'a, pani Hudson i... mojego kochanego Jima Moriarty'ego!!!








Ale, żeby nie było nudno, to oprócz mrocznych, gotyckich klimatów jesteśmy zachwycani współczesnymi fragmentami z serialu, po tym jak Sherlock wraca samolotem. Wszystko jest poplątane, że już na samym końcu nie wiesz, czy wszystko jest snem naćpanego Sherlocka z XIX w czy naćpanego Sherlocka z XXIw. Cieszę się, że w serialu zostało uwzględnione uzależnienie Shrlocka, lecz niektóre momenty były dziwne, np. ten:







Wydaje mi się także, że autorzy tego odcinka podają nam wskazówki, co do kolejnego odcinka, o których powiem już po zakończeniu postu, aby osoby, które nie wdziały nie musiały sobie spojlerować niektórych momentów.
Nie wiem dlaczego, ale ja jako osoba z fandomu zauważyłam, że w odcinku sceny Sherlockai Johna były wyolbrzymione, na korzyść fandomu. Coś mi się wydaje, że Mark i Steven czytają tumblra i fanfiction.
Ostatnim elementem tego seansu był wywiad przeprowadzony przez Marka Gatissa z aktorami:
- Benedictem Cumberbatch'em, serialowym Sherlockiem
- Martinem Freeman'em, serialowym Johnem Watsonem.
- Amanda Abbington, serialową Mary, żoną Johna.
- Una'ą Stubbs, serialową panią Hudson
- Andrew Scott'em, serialowym Moriarty'im.
A Steven Moffat zadał pytania Gatissowi, czyli serialowym Mycroft'em

Na koniec chciałabym wam pokazać zwiastun odcinka:

Zainteresowanych tym odcinkiem informuje, że ukaże on się:
~ 9 stycznia, czyli dziś, na BBC Brit
~ 17 stycznia na TVP2

Tym akcentem chciałabym zakończyć. 
Do zobaczenia za tydzień, gdzie prawdopodobnie zabiorę was na kolejny event, już nie związany z filmami i serialami, czy z książkami!
A tych co widzieli już odcinek zapraszam na dół!

                              ~~~~~~~~~~~~JUŻ SPOJLEROWANE!~~~~~~~~~~
1. Zauważyliście, że dużo było nawiązań do Irene Adler?
Czyżby pojawiła się w czwartym sezonie? Ponoć mamy poznać przeszłość Sherlocka i Myrofta, czyżby miała coś z tym wspólnego. Gdy Watson i Sherlock rozmawiali w tej szklarni, to John napomniał o Adler, a Sherlock szybko zmienił temat... Zastanawiające...
2. Waga Mycrofta. Plotka głosi, że to jest symbol tego, że Mycroft umrze. I istnieje fakt, że już pod sam koniec Mycroft prosi Watsona o to, by mu obiecał, że zajmie się Sherlockiem. Ludzie sugerują, że może mieć raka. I to może być taka gra słów, gdyż w tym odcinku Mycroft się tak bardzo obżerał i wgl, a w XXIw. (dajmy, że rak) zjada mężczyznę od środka.
3. Tak jak mówiłam na 100% poznamy ich przeszłość. W tej szklarni... Było słychac przez chwile szczekanie psa i Sherlock wyszeptał: " Redbeard". A na końcu, gdy Mycroft wkładał do notatnika kartkę to było zbliżenie na napis: "Redbeard". Jak wiecie Redbeard był seterem Sherlocka. Po co tyle razy pokazywać na imię psa?
Szczerze jestem ciekawa nastepnego sezonu, a wy?

13 komentarzy:

  1. Odcinek... psychodelia... momentami nawet BARDZO! xD
    Mimo wszystko odcinek (jak zawsze) cudowny. Benedict *.* moja miłość mnie nie zawiódł. Więc wysoka piątka dla twórców i aktorów!

    Zacny post moja droga. Więc dla ciebie tez WYSOKA PIĄTKA XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój wniosek po obejrzeniu tego był taki: "żeby być mądrym trzeba się porządnie naćpać"
    Serio będzie to w TVP? Będę oglądać po raz kolejny! :3

    OdpowiedzUsuń
  3. PS: Post też był super. Coś mi się zdaje, że będę tu zaglądać częściej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, jestem pozytywnie zaskoczona Twoim blogiem. Super ciekawy post, zostaję na stałe. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dawna chce obejrzeć Sherlocka i tylko mi w tym pomogłaś :) obserwuję i zapraszam również do mnie :
    http://rozenksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. zaciekawiłaś mnie tym postem :o zostane z tobą na dłużej czyli obserwuje. POzdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super post. ♥

    __________________________
    Zapraszam: http://patrycjakarpik.blogspot.com/2016/01/stylizacje-z-instagrama.html ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie przepadałam za Sherlockiem za to mój Narzeczony Go uwielbia! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem fanką takich filmow raczej :D
    Bardzo mnie zaciekawilo gdzie mieszkasz skoro 80 km od Poznania ? :)

    http://naataliam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie jakoś nie ciągnie do tego typów filmów :D
    pineapplealexxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety nie miałam możliwości być na seansie i oglądnąć, a bardzo żałuję :/ No ale cóż c:

    http://zaliamoon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń