niedziela, 8 maja 2016

"Jestem aktorem jednej roli - gram siebie" , czyli poznać mistrza mody... [RECENZJA]

Hej kochani!
Witam Was w te piękne niedzielne popołudnie!
Przychodzę dzisiaj do was z kolejną recenzją książki!
Tym razem zagłębimy się w umysł geniusza mody, mojego autorytetu, dyrektora artystycznego domu mody Chanel, który także kreuje markę modową oznaczoną swoim imieniem i nazwiskiem oraz włoski dom mody FENDI!
Jego imię i nazwisko każdy słyszał, a jeśli nie to na pewno pozna go na zdjęciu. O kim mowa?
Przekonajcie się sami!

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić zbiór złotych myśli Karla Lagerelda!

GDYBY KTOŚ NIE WIEDZIAŁ KIM JEST KARL (wstydźcie się!)

Karl Otto Lagerfeld urodził się 10 września 1935 roku w Hamburgu. Podczas drugiej wojny światowej wraz z rodzicami (ojciec był biznesmenem, a matka prowadziła życie salonowe) i dwiema siostrami przeprowadził się na północ Niemiec. „Będąc dzieckiem głównie szkicowałem i czytałem”, opowiada projektant. 
Miał zaledwie 14 lat i jeszcze nie ukończył szkoły, kiedy poprosił rodziców, aby pozwolili mu wyjechać do Paryża. Tam w Lycée Montaigne studiował rysunek i historię. 
W 1954 roku wysłał szkic płaszcza na konkurs International Wool Secretariat (obecnie znany jako The International Woolmark Prize). Po sześciu miesiącach otrzymał telegram. Pokonał 200 tysięcy rywali i zajął pierwsze miejsce. Jego projekt zrealizował sam Pierre Balmain. Zafascynowany talentem Karla, Balmain zatrudnił go jako swojego asystenta. 
A już trzy lata później, w 1957 roku, Karl Lagerfeld objął stanowisko dyrektora artystycznego w Maison Jean Patou i pozostał nim przez kolejnych sześć. W 1963 roku odszedł i został „wolnym strzelcem”. 
Projektował wtedy dla takich marek, jak Charles Jourdan, Krizia, Ballantyne oraz Chloé. 
W 1965 roku pochodzący z Rzymu producenci futer – rodzina Fendi, poprosili go o zmodernizowanie firmy. Początkowo projektował futra, a w 1977 roku wprowadził kolekcje prêt-à-porter. Ten niegdyś rodzinny biznes projektant przedstawił wielkiej modzie. 
Tymczasem w Paryżu czekało go największe wyzwanie. Po śmierci Coco Chanel w 1971 r., słynna marka popadała w ruinę. W 1983 roku ratowania Chanel podjął się Karl Lagerfeld.Dzisiaj wszyscy myślą, że to był dla mnie wielki zaszczyt. W tamtych czasach wcale tak nie było”, opowiada projektant. „Przestrzegano mnie, że ta marka już umarła. I to mnie przekonało”, dodaje. 
W międzyczasie, w latach 1992-1997 na stałe projektował też dla Chloé. Jego dziewczęce kolekcje były przeciwieństwem dla tych nieco burżuazyjnych i często pełnych przepychu u Chanel.
W 1998 roku stworzył własną linię, Lagerfeld Gallery (w 2006 roku zmienił nazwę na Karl Lagerfeld). Dzięki dobrym relacjom z Chanel miał dużą swobodę działania. Właściciele marki – rodzina Wertheimer zapewniła mu dożywotni kontrakt i dała mu wolną rękę. 
I chociaż wiele jego projektów Karla kłóci się z wizją Coco, dzisiaj Chanel ma lojalne rzesze klientek: począwszy od Inéz de la Fressange, Vanessy Paradis, Claudii Schiffer, a skończywszy na Caroline de Maigret, Keirze Knightley czy Geraldine Chaplin. „Gdyby Coco żyła, pewnie byłaby w szoku widząc, jak teraz wygląda jej dom mody. Ale nie miałem wyjścia. Musiałem zrobić coś, aby marka szła z duchem czasu”, mówi Lagerfeld. „Zawsze oczekuj nieoczekiwanego”, dodaje.


Tak jak już wyżej wspomniałam Karl jest dla mnie autorytetem, dlatego pewnie nie zdziwicie się, że gdy tylko zobaczyłam tą książkę w empiku od razu ją porwałam w swoje ręce.  
Chciałabym Wam teraz przedstawić pare stron tej książki :)














Jak każda książka i ta skarbnica myśli jest podzielona na rozdziały.  A oto one:

Podsumowując całą książkę:
  Karl Lagerfeld to współczesny mistrz couture. Ale również mistrz słów, które niczym roje meteorytów przelatują przez wszystkie liczące się media, żeby po chwili zgasnąć. Oto zgrabny wybór cytatów, który jest hołdem dla "szarej eminencji" świata mody. 
Prawdziwa kopalnia proroczych wypowiedzi dla fashionistek, terminatorów i mędrców świata mody. 
Róg obfitości złotych myśli - fantazyjnych, dowcipnych, nierzadko prowokacyjnych lub wręcz szokujących - których jednak nie sposób zignorować. 
Zbiór aforyzmów i maksym ostrych jak igły wchodzące w poduszeczkę. Odmierzanych z precyzją krawieckiego centymetra.

Zastanawiam się, czy nie zrobić Wam postu o moich autorytetach. Muszę się nad tym zastanowić. A Wy co o tym myślicie?



3 komentarze:

  1. Sądzę, że autorytety to bardzo ciekawy temat. Nie znam się na modzie całkowicie, jednak zdjęcia stron, które ukazałaś bardzo do mnie przemawiają i chyba sięgnę po tą powieść :)
    Pozdrawiam, Czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powinnam się wstydzić?
    Dla mnie to niewystarczający powód :)
    Mogę też zostać chodzącą bezą jak Karl?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachęcasz mnie do przeczytania :) Bardzo ładnie napisane.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń