niedziela, 5 marca 2017

ZWIERZENIA MIESIĄCA [STYCZEŃ/LUTY 2017]

Hej kochani! Witajcie po ponad miesięcznej przerwie.
Na początek chciałabym przeprosić, że byłam tak długo nieobecna, ale ostatni miesiąc był dla mnie dość trudny, co dobiło moją wenę, a nie chciałam dodawać jakiś pustych postów, bo nie po to tworzę tę stronę. Dobra wiadomość jest taka, że za oknem pojawiła się wiosna i jej pomocą wracam tu do Was!
Począwszy od dzisiejszego dnia chciałabym  rozpocząć comiesięczny cykl postów, dzięki którym podzielę się trochę z Wami moim życiem. Chcę ukazać Wam, moim czytelnikom, trochę życia od kuchni blogera, a nie tylko pokazywać moje życie prywatne na snapie (rose_patty) czy instagramie (book_is_the_answer). Chcę Wam zdradzić rzeczy, które mnie inspirują, które dodają mi skrzydeł. Chcę pokazać Wam, że nie jestem robotem, tylko człowiekiem, jak każdy z Was. Jestem osobą z uczuciami, która potrafi śmiać się i płakać, nawet jednocześnie. Oczywiście nie chcę, żeby te posty były bardzo osobiste. Chcę zrobić połączenie... jakby to powiedzieć... Połączenie postów typu ulubieńcy z moimi własnymi odczuciami na różne tematy. Chce pokazać Wam, że marzenia potrafią się spełnić jeśli się w nie wierzy.
Dlatego od tego postu spodziewajcie się, że co miesiąc, ukazywać się będą ZWIERZENIA MIESIĄCA. A, że mamy już marzec, to postanowiłam zrobić zbiorowy post z dwóch ostatnich miesięcy.


Nie zdziwi Was chyba to, że w tej kategorii muszę wspomnieć o wpadce na gali rozdania Oskarów. Jest to wpadka, o której mówi cały świat. Każdy o niej wie. A jeśli nie... To wyobraźcie sobie:
"Poniedziałek. 27.02.17. Krótko po godzinie 6 nad ranem czasu polskiego. Większość z nas albo jeszcze spała, albo szykowała już się do pracy/szkoły. W Stanach Zjednoczonych trwa właśnie rozdanie Nagrody Akademii Filmowej, znana jako Oscary. Właśnie ma zostać ogłoszona najważniejsza kategoria. Oskar dla "NAJLEPSZEGO FILMU".  Na scenę wychodzą filmowi Bonnie i Clyde, czyli Faye Dunway i Warren Beatty. To oni mają przedstawić zwycięzcę w tej kategorii. Wszystko wygląda pięknie. Werren trzyma w swojej ręce kopertę z wynikami. Mężczyzna otwiera ją i powoli wyciąga kartkę ze zwycięskim tytułem filmu. Ludzie przed telewizorami lub ludzie show biznesu będący na gali czekają z niecierpliwością na wyniki. Werren spogląda dziwnie na kartkę i nic nie mówi. Faye ogłasza wynik. " La La Lad". Rozbrzmiewają gromkie brawa. Aktorzy i ekipa produkcyjna wychodzą na scenę. Zaczynają się podziękowania. I nagle świat staje w miejscu. Producent "La La Landu" ze zdenerwowaniem ogłasza, że nagroda nie należy się temu filmowi. Zaczyna pokazywać właściwą kopertę i w amoku powtarzać "To nie żart, to nie żart!". Właściwym zwycięzcą okazał się "Moonlight"!
Teraz, już tydzień po tym incydencie wiemy, że koperty zostały pomylone. Beatty tłumaczył: "Otworzyłem kopertę i tam było Emma Stone "La La Land".". Okazało się, że gwiazdor otrzymał kopertę ze zwycięzcą w kategorii "Najlepsza aktorka pierwszoplanowa", która została przyznana chwilę wcześniej.
Akademia przeprosiła obie obsady filmów, a także Werrena i Faye oraz wszystkich zgromadzonych celebrytów za tą okropną pomyłkę. Na dzień dzisiejszy znamy winnych. Są nimi Brian Cullen i Martha Ruiz. Brian Cullen jest w pełni odpowiedzialny za tę wpadkę, że poza tym iż tweetował zaledwie 3 minuty przed ogłoszeniem feralnego werdyktu, to jeszcze podszedł do sprawy lekceważąco. Skupiający się na tweetowaniu i Emmie Stone Cullen spostrzegł dopiero 3 i pół minuty później, że w najważniejszej kategorii jako zwycięzcę podano zły film. Wówczas razem z Marthą Ruiz wparowali na scenę z kopertą, w której znajdował się prawidłowy wynik. Innymi słowy – mamy do czynienia z osobą, która podeszła bardzo nieprofesjonalnie i pozwoliła sobie na luz, brak skupienia w momencie, w którym nie powinna. Akademia Filmowa uznała, że winę ponosi nie tylko Cullen, ale także Martha Ruiz, która nie zareagowała dość szybko na błąd kolegi. Sam Cullen przyznał się do popełnienia błędu. Dyrektor Akademii podjęła decyzję, że oboje nigdy więcej nie będą mogli pracować ani uczestniczyć w jakiejkolwiek formie w gali rozdania Oscarów.


Ta kategoria pojawia się w tym poście dlatego, że w czasie ferii miałam zaszczyt zawitać do Wrocławia wraz z koleżankami. A tam udało mi się skosztować dwóch wspaniałych posiłków. Zacznijmy od wytrawnego. Zawitałyśmy do knajpki o nazwie "Pasibus" na wspaniałe hamburgery! Cena ich w porównywaniu ze smakiem była mała. I gdybym nie była na diecie to częściej bym przyjeżdżała do Wrocka, choć mam ok. 100km z mojego domu. Drugą rzeczą z tej kategorii, która otrzymała duże uznanie jest "Stara pączkarnia", gdzie ustawiają się tłumy, a kolejki mogą się ciągnąć w nieskończoność. Lecz powiem Wam coś w sekrecie. Warto postać te 30 min. Są przepyszne!




Dzisiaj chciałabym się skupić na jednym serialu. Który pod namową paru znajomych postanowiłam obejrzeć w zeszłoroczne wakacje. Niestety w 7 odcinku tego serialu został zabity bohater, którego uwielbiałam... a w sumie tylko dla niego oglądałam ten właśnie serial. I właśnie w tegoroczne ferie postanowiłam się znowu wziąć za ten serial. No... i... Kończę piąty sezon... Tak to wygląda. To może chociaż zdradzę Wam tytuł, bo recenzja będzie w innym poście. Mówię o "Once Upon A Time", bądź inaczej " Dawno dawno temu..". O czym jest? Tak pokrótce: Na bohaterów bajek dla dzieci zostaje rzucona klątwa. Przeniesieni do miasteczka Storybrook prowadzą normalne życie nie pamiętając tego kim są. Uratować ich może tylko Wybawicielka, córka Śnieżki - Emma. Kobieta, będąc noworodkiem, chwilę przed rzuceniem klątwy została przeniesiona do normalnego świata i żyła w niewiedzy przez kolejne 27 lat. Więcej nie będę Wam zdradzać. Czekajcie na recenzję!


I NA KONIEC PYTANIE: 
"CZY WY TEŻ SPRÓBOWALIŚCIE CZEGOŚ PYSZNEGO W NAJBLIŻSZYM OKRESIE?"

6 komentarzy:

  1. Tak... pączków jabłkowych :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Te wrocławskie burgery zainteresowały mnie nawet bardziej niż jakiekolwiek "Oskary" :D We Wrocławiu bywam raz na jakiś czas, a swoją miłość do burgerów odkryłam całkiem niedawno, więc chętnie spróbuję, co tak bardzo polecasz! Inna sprawa, że kolejki, choć irytujące, świadczą przede wszystkim o tym, że jedzenie jest tego warte ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. o tak, koktajlu z owoców, jakie były w domu w domu, autorstwa córki, smak nie do powtórzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pączusie przyprawiają o zawrót głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No z tymi Oscarami i pomyłką to żenada :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja seriale, czy filmy mogę oglądać codziennie, tak bardzo je lubię ♥ Ostatnio polubiłam różne desery, które jadam częściej niż zawsze :D

    OdpowiedzUsuń